Archiwum 22 stycznia 2016


sty 22 2016 Lep­sze jut­ro nie przyj­dzie gdy żyjesz...
Komentarze: 0

Cześć. Cieszę się, że tu jesteś. Bo skoro jesteś, oznacza to że poszukujesz. A jeśli poszukujesz to nie jest jeszcze z Tobą tak źle. Postaram się nie zająć za dużo cennego czasu, bo przecież czas to złoto, a ja nawet nie mam Ci jak za ten czas zapłacić. Jedyną moją walutą niech będzie to co z tak wielkim trudem i ociąganiem napisze tutaj. Jednak pamiętaj o jednym. Wszystko co znajdziesz na tym blogu to tylko i wyłącznie moje własne prywatne przemyślenia. Czasem na tyle prywatne lub wstydliwe, że jestem w stanie zapisać jedynie je w internecie. W miejscu gdzie dobrze wiem, że moja anonimowość może pozostać do pewnego miejsca zachowana. Dlatego nie będzie tutaj żadnego imienia czy nazwiska, a jeśli już takowe się pojawi może ulec lekkiej zmianie.

Dziś chciałem pogadać o nas samych. Jak to jest, że potrafimy budzić się rano z problemami i pretensjami do Wczoraj. Wczoraj mi coś nie wyszło, wczoraj szef mnie zganił jak burego psa i tak dalej. Kluczowe w tym wszystkim jest słowo wczoraj. To nie wydarzyło się dziś tylko wczoraj. Całe nasze życie jest jak książka, natomiast poszczególne dni to nowe kartki. Jeśli poprzednia kartkę zalałem atramentem, to czemu mam od samego początku zamazywać tą kartkę? Co zrobiło mi Dzisiaj, że już na wstępie je skreślam, że wstając rano nie potrafię zamknąć wczorajszego dnia tylko wciąż i wciąż na nowo wałkuje ten sam problem? Czy nie lepiej jest wstać rano z myślą „Dziś to nowa kartka w moim życiu, postaram się ja przeżyć an nowo, lepiej niż wczoraj”?? Ale nie. Ty budzisz się codziennie rano rozpamiętując wczorajszą kartkę i bazgrając na nowej te same błędy. Czy wczorajszy dzień nie przyniósł Ci nawet jednej lekcji nauki na przyszłość? Nie nauczyłeś/nie nauczyłaś się niczego z wczoraj?? Przecież dostałem zjebe od szefa, ale to nie oznacza, że straciłem prace. Dostałem kolejna szanse na poprawę. Wczoraj spadłem ze schodów, ale tylko się poobijałem i nic nie złamałem. Super. Boli, będę pamiętać, żeby uważać na schodach i nie biegać po nich w samych skarpetkach, bo następny raz może nie być tak szczęśliwy. Pokłóciłem się z najlepszym przyjacielem. Coś między nami się nie zgadzało, ale to nie powód, żeby się załamywać. Wystarczy sięgnąć po telefon wykręcić dobrze znany numer i powiedzieć proste słowa przepraszam. Nawet jak nie masz racji. Po co masz kolejny dzień tracić na bezsensowne kłótnie, lepiej się spotkać, pogadać, wyjaśnić wszystko. Tyle razem w życiu przeszliście więc wiesz ze i tak będzie dobrze. Zapytam się jeszcze raz a Ty w duchu sobie odpowiedz. Po jasną cholerę masz przeżywać błędy wczoraj dziś? Mało Ci było tego wczoraj? A gdzie powiedzenie, które słyszałeś tyle razy „Jeśli każde­go dnia będziesz wra­cał do te­go co było, nig­dy nie poz­nasz sma­ku *lep­sze­go jutra*...”. Sądzisz, że tak dogłębnie rozpatrując wczoraj znajdziesz te nowe lepsze dziś, lepsze jutro? Idąc z głową w dół, ludzie nie zauważają tego co jest na górze. A przecież nad głowami mamy prześliczne niebo. Co z tego, że teraz pada śnieg a Ty go nie lubisz. Kiedy skończysz szkołę/pracę na dzisiaj wrócisz do domu, gdzie usiądziesz w swoim ulubionym miejscu, gdzie będzie Ci ciepło, nic nie będzie padać Ci na głowę i gdzie czujesz się bezpiecznie i dobrze. Dla Ciebie to miejsce istnieje jest realne. Dla niektórych to szczyt marzeń. Wystarczająco się już dziś rozpisałem, a miałem zamiar robić krótkie teksty do łatwego przyswojenia. No nic. Przemyśl proszę Cię to co chciałem Ci powiedzieć, a co właśnie przeczytałeś. Może pora zmienić swoje nastawnie do życia?

Zapraszam Cie ponownie w moje skromne progi  :)